Przewartościowałam swoje życie

przez | 26 maja, 2021

W trakcie Rekolekcji w wyciszeniu, prowadzonych przez o. Przemysława Platę OSA, codziennie powtarzałam na spotkaniach z osobą towarzyszącą, że z rozsypanych puzzli układają mi się przepiękne obrazy. Na przykład, że Maryja dotarła do mojego serca poprzez moją mamę, że z czasem doprowadziła mnie do swojego Syna, a ostatnio – do Ojca Niebieskiego.

Schowałam różaniec „na później”

Jeszcze dziesięć lat temu byłam tzw. praktykującą katoliczką. Z racji wychowania i rodzinnych tradycji  przyjęłam wszystkie sakramenty i regularnie chodziłam na niedzielną Mszę Świętą. Jednak nie uczestniczyłam w niej w sposób świadomy, właściwie nie wiedziałam, czym ona jest…

Jako pierwsza  nawróciła się sercem moja mama i próbowała dzielić się z nami swoimi doświadczeniami. Ale nie umieliśmy ich przyjąć. Dziś wiem, że było tak m.in. dlatego, że mamie wówczas brakowało takiej skromności, pokory, subtelnej zachęty do zaangażowania się w wiarę. Jednak pomimo tych słabości Pan Bóg poprzez nią działał. Otóż przywiozła mi z Medziugoria różaniec wraz ze słowami od Matki Bożej, usłyszanymi w sercu w czasie modlitwy: „Niech Izunia odmawia różaniec”. Ze wzruszeniem je przyjęłam. Czułam się wyróżniona, cieszyłam się, że Matka Boża o mnie myśli, uwierzyłam, że jestem dla Niej ważna.

I to był przełomowy moment, od niego rozpoczęło się moje nawrócenie. Przyjmując Matkę Bożą do swojego życia, otworzyłam się na Jej liczne Łaski. Różańca nie umiałam wprawdzie jeszcze odmawiać, dlatego  schowałam go „na później”, ale pojawiła się we mnie potrzeba nawiązania bliskiej relacji z Matką Bożą. Martwiło mnie to, że moja wiara była słaba, opierała się na tradycji, brakowało jej fundamentów, wiedzy. Nie modliłam się codziennie, gdyż nie umiałam się modlić. Wydawało mi się, że modlitwy poznane w dzieciństwie nie są odpowiednie dla osoby w moim wieku, a własnymi słowami nie potrafiłam zwracać się do Boga. W poszukiwaniu autentycznej wiary zaczęłam czytać książki o objawieniach w Medziugorie oraz o św. Pio, św. Bernadecie Soubirous i św. Faustynie (m.in. „Dzienniczek”). Te lektury traktowałam jako codzienną modlitwę i dzięki świadectwu życia Świętych, ich autentycznej, żywiej wierze, zaczęłam się zmieniać. Pojawiła się we mnie wiara w to, że Matka Boża naprawdę kocha mnie miłością matczyną, że bardzo troszczy się o mnie i wstawia do Boga.

Przez Maryję

Pokochałam Maryję, zaczęłam modlić się o Jej wstawiennictwo. Prosiłam o dar wiary, modlitwy i nawrócenia. Upraszałam wiele łask: żeby była moją Przewodniczką i Nauczycielką w życiu codziennym i w relacjach z ludźmi, żeby pomogła mi zbliżyć się do Pana, poznać Go i uwierzyć w to, co dla mnie uczynił. Chciałam być autentyczna w wierze, a jednocześnie czułam, że mój brak ufności i wdzięczności Bogu wynika m.in. z braku wiedzy i znajomości Pisma Świętego. Gdy coraz bardziej poznawałam Maryję, stała się dla mnie Wzorem pokory, skromności, łagodności i bezinteresowności. Pokochałam Ją za bezgraniczną ufność Bogu, odwagę i stanowczość. Czułam Jej obecność w moim życiu, otrzymywałam od Niej wymierną pomoc w sytuacjach, w których nie umiałam sobie poradzić.

Maryja powoli prowadziła mnie do Jezusa. Z czasem poznałam Go i pokochałam. Najpierw bardzo bliska stała się dla mnie św. Faustyna. Bywałam w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, poznawałam i czciłam Boże Miłosierdzie. Potem, w listopadzie 2015 roku, pojechałam po raz pierwszy w życiu na rekolekcje. Trwały 2 dni. Prowadzili je ojcowie Antonello Cadeddu i Enrique Porcu, Włosi, którzy założyli w Brazylii Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia i na faweli organizują pomoc ludziom bezdomnym, uzależnionym od narkotyków, prostytucji itd. Te rekolekcje odegrały istotną rolę w moim nawróceniu. Matka Boża pomogła mi zawierzyć życie Jezusowi i poczuć Jego żywą obecność. Odtąd modliłam się do Pana i prosiłam, aby pomógł mi iść drogą wyznaczoną przez Boga Ojca. Zaufałam bezgranicznie, że to jest najlepsza z wszystkich dróg.

Widoczny owoc

Po powrocie z rekolekcji dołączyłam się do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym Nowe Jeruzalem przy Kościele Św. Katarzyny w Krakowie. W tym właśnie czasie została tam utworzona nowa grupa Szkoły uczniów. Dzięki niej poznałam lectio divina, zaczęłam codziennie czytać Słowo Boże i modlić się nim. Dbałam o codzienny Namiot Spotkania – spotkanie z Bogiem twarzą w Twarz jak z przyjacielem, tak jak rozmawiał Mojżesz z Bogiem.

Od roku co miesiąc przystępuję do spowiedzi, każdego dnia przed pracą uczestniczę w Mszy Świętej i przyjmuję Komunię Świętą. Należę do róż różańcowych modlących się za mężów i dzieci. Modlę się na różańcu za dusze czyśćcowe, za księży z mojej parafii i o. Przemysława, który opiekuje się naszą Wspólnotą. W dniu 15 sierpnia 2017 roku zawierzyłam się Jezusowi przez ręce Maryi, według „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. 

W moim domu ociepliła się atmosfera. Mam o wiele lepsze relacje z mężem, widzę wyraźną poprawę więzi pomiędzy synami. Wytrwale modlę się o ich nawrócenie. Wierzę, że z pomocą Matki Bożej to się już dzieje, i modlitwa za jakiś czas przyniesie bardziej widoczny owoc. Przewartościowałam swoje życie nawracając się, lecz mąż i synowie nie są przeciwni tej zmianie. Obserwują mnie, ale nie ironizują moich praktyk. Jest to dla mnie bardzo istotne, gdyż nie chciałabym ich zrazić swoją postawą, tylko zachęcić. 

Jestem pewna, że moje życie zmieniło się dzięki wstawiennictwu Matki Przenajświętszej, po przyjęciu Jej do mojego życia i mojego domu. Wierzę, że Maryja jest najszybszą Drogą do pogłębiania wiary, do osiągnięcia bliskości z Jezusem, Duchem Świętym i Bogiem Ojcem.

Izabela

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.