Czuję ogromny pokój

przez | 25 maja, 2021

Sześć lat temu, tuż przed przejściem na emeryturę, wiele myślałam o tym, czym się będę wkrótce zajmowała, jak wypełnię ten czas. Wiedziałam jedno – nie będę już nigdy pracowała zarobkowo. Modliłam się o to, aby Pan Bóg poprowadził mnie na tym etapie życia, i żeby to On zaplanował ten czas.

Modlitewna ochrona

Wkrótce, we wrześniu 2009 r., przeczytałam w Miesięczniku Katolickim LIST artykuł o międzynarodowym ruchu „Matki w Modlitwie”, działającym w Anglii od 1993 r. Założyły go dwie babcie, które po przejściu na emeryturę zastanawiały się, czym się będą teraz zajmowały. Bóg im pokazał, jak wiele zagrożeń czyha w świecie na dzieci i młodzież i to, że właściwie nic nie może ich ochronić poza modlitwą. Postanowiły modlić się za swoje dzieci i wnuki. Z czasem dołączyły do nich inne matki i w krótkim czasie powstała organizacja o wielkim zasięgu, obecnie działająca w ponad stu krajach świata.

Bardzo mnie poruszył ten artykuł, też jestem babcią, mam dwie córki i dwoje wnuków. Czułam, że Bóg mi pokazuje to, czym powinnam się zająć. Postanowiłam porozmawiać o inicjatywie „Matki w Modlitwie” z księdzem proboszczem. Po jego akceptacji powstała w naszej parafii taka grupa. Od sześciu lat raz w tygodniu modlimy się za nasze dzieci, wnuki i inne dzieci polecane naszemu wstawiennictwu. Raz na trzy miesiące odbywają się „Kwartalne dni modlitw o lepszy świat dla młodego pokolenia”, podczas których łączymy się duchowo w modlitwie z matkami zrzeszonymi w tym ruchu na całym świecie.

Właściwe miejsce i czas

W marcu 2009 r. koleżanka, która należy do Wspólnoty Nowe Jeruzalem, zaprosiła mnie na piątkowe uwielbienia do kościoła św. Katarzyny. Na początku trudno mi było wejść w klimat modlitwy charyzmatycznej. Mimo tego zaczęłam przychodzić systematycznie na te spotkania.

Po czterech miesiącach pojechałam na rekolekcje wspólnotowe do Gródka nad Dunajcem. Opatrznościowo złożyło się, że ich tematem było „ABC chrześcijaństwa w oparciu o Biblię”, a więc fundament dla każdego chrześcijanina. Prowadzącym był o. Samuel Karwacki OSA. Bardzo głęboko przeżyłam te rekolekcje. Po ich zakończeniu byłam przekonana, że Wspólnota Nowe Jeruzalem to moje miejsce i że to Bóg wybrał to miejsce, i czas.

Później było seminarium Odnowy w Duchu Świętym, czas najwspanialszych rekolekcji w moim życiu. Bóg dał mi go po to, aby mnie odnowić, ofiarować nowe życie w Duchu Świętym, bym mogła rozpoznać Jego wolę, żyć tak, aby On cieszył się mną i żebym była szczęśliwa w Bogu. Bardzo ważne były dla mnie pytania postawione na pierwszym spotkaniu: Co dla ciebie oznacza słowo „żyć”? Co myślisz o sobie? Gdzie jest Bóg w twoim życiu? Jaki obraz Boga nosisz w swoim sercu? One skłoniły mnie do wielu głębokich przemyśleń i refleksji. Bóg pozwolił mi uświadomić sobie, że w natłoku różnorakich obowiązków, w codziennym zabieganiu i pędzie życia nigdy nie stawiałam sobie takich pytań. Wiara była dla mnie czymś naturalnym, wyniosłam ją z domu, wydawało mi się, że jestem blisko Boga. Ale równocześnie czułam się przed Nim taka anonimowa, nie było między nami relacji, nie miałam doświadczenia żywego Boga.

Przebaczyłam

Po pierwszych spotkaniach seminaryjnych Bóg mi pokazał, że jest wiele spraw, obszarów, które mi ciążą i że powinnam na nie popatrzeć z Bożej perspektywy. Zrozumiałam, że przechowuję w pamięci wiele złych wspomnień, moje serce jest bardzo poranione przez trudne sytuacje rodzinne, zwłaszcza alkoholizm męża, zdrady małżeńskie i jego odejście do innej kobiety. Bardzo ważnym, ale i trudnym był dla mnie temat „Jezus Chrystus jest moim uzdrowicielem”. Prowadzący seminarium podkreślali, że kluczem do uzdrowienia wewnętrznego jest przebaczenie i jest to jedyny lek na wszystkie niesprawiedliwości życia, a także sposób na doświadczenie miłosiernej miłości Boga, która jest potrzebą i pragnieniem każdego ludzkiego serca.

Poczułam wtedy, że Jezus chce zdjąć ze mnie ciężar trudnych spraw, i pragnie, abym Mu oddała całe moje utrudzenie, a On mnie pokrzepi. Uwierzyłam, że jestem dla Niego bardzo ważna, On troszczy się o mnie nieustannie. Oddałam Bogu wszystkie osoby, które mnie kiedykolwiek skrzywdziły, modliłam się za nie wszystkie, żyjące i nieżyjące. Przebaczyłam też kobiecie, z którą zdradzał mnie mój mąż i wierzę, że Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu również im przebaczy. Następnie podjęłam decyzję, aby oddać swoje życie Jezusowi i przyjąć Go jako jedynego Pana i Zbawiciela, aby On był na pierwszym miejscu w moim życiu.

Pragnienie Boga

Proces uzdrawiania mojego serca trwa do dziś. Pan Bóg pokazuje mi różne sytuacje z mojego życia, które potrzebują jeszcze uzdrowienia, ale najważniejsze jest to, że On się tym zajmuje, a ja czuję ogromny pokój w sercu, taki, jakiego nigdy nie doświadczyłam. Bo takiego pokoju, jaki Bóg daje, świat dać nie może…

Owocem wewnętrznego uzdrowienia było również to, że poczułam wielkie pragnienie Boga. Regularnie, codziennie zaczęłam czytać Pismo Święte, praktykować Namiot Spotkania i uczestniczyć w Eucharystii. Staram się być wierna Panu, a On docenia tę wierność i daje mi życie w obfitości, pełne pokoju, błogosławieństwa i radości.

Po seminarium Odnowy przeszłam formację wspólnotową w szkole uczniów. I nadal, powoli, systematycznie Pan mnie formuje. Powołuje mnie też do posługi we Wspólnocie, a ja cieszę się z tego, że mogę być Jego sługą nieużytecznym i wykonywać to, co mi poleca.

Niech będzie Bóg uwielbiony za wielkie rzeczy, które mi uczynił.

Wanda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.